czwartek, 1 października 2009

Sezon otwarty. Glany. Koncert



27 września, czyli w dzień koncertu Elektrycznych Gitar, postanowiłem uroczyście otworzyć sezon na glany. Wyciągnąłem z szafy moje piękne traktory i przywdziałem, licząc na przyzwoite pogo na koncercie [możecie się śmiać – pogo do elektrycznych gitar, ale jak ktoś lubi i chce się bawić (a takich się na koncertach zawsze znajdzie)  można skakać] . I to koncercie nie tyle Elektrycznych Gitar, ponieważ gwiazdą wieczoru okazał się zespół Zacier. Melduję iż odbyło się solidne pogo. W miłej atmosferze, kto padł tego podnosiliśmy :) Jeden pan tylko stracił nos o barierkę, ale po chwili rekonwalescencji na ławce wrócił do brykania.
Odnośnie barierek to smutna rzecz, ponieważ , nie wiem – czy zespół czy organizator, zrobili pod sceną zamknięty pusty sektor dla nikogo, następnie miękkie krzesełka dla babć (na koncercie Elektryczne Gitary+Zacier???) następnie dopiero było miejsce do skakania, a nie pod samą sceną. Także aby Mnierosłaff van der Zacier dosłyszał nasze okrzyki ( w końcu wywiązał się dialog) musieliśmy wytężać gardziołka.
Glany zdały jak zwykle egzamin na 6, a deptani jęczeli, że są tylko w trampostrzałach. No cóż…
Podsumowując króciutko koncert:
Elektryczne Gitary – nieźle, profesjonalnie. Trochę przynudzali i brak kontaktu z publiką.
Zacier – genialny, acz krótki występ. Świetny kontakt z plebsem. Skocznie i bez ugrzeczniania.
Sandalles – totalny żal (posługując się słownictwem elo-młodzieżowym), „kolejny taki sam zespół”. Nic nowego. Każdą piosenkę zaczynają fajnie i mocno, następnie wokalista zaczyna śpiewać coś o tolerancji i równouprawnieniu (muzyka staje się delikatniejsza), a później krzyczy (wcale nie fajnie, muzyka średnio natężona). Ogólnie to brzmi i z muzyki i z tekstów jak Happysad tylko mocniejsze. Dużo gorszy Happysad tylko mocniejszy.

Jakby kto się pytał, moje glany to Steel 105/106 10 dziurkowe, oznaczenie [STEEL-012]. Gorąco polecam, super wygodne. Bardzo wytrzymałe. Jeżeli nie potrzebne Ci stukilogramowe czołgi Heavy Duty (czyli HD) to Steele są w sam raz. A widziałem sporo HaDeków które rozciapciały  się sporo szybciej. Zachęcam do kupowania oryginalnych Steeli, nie „Stiili” albo „Styli”, bo są takie. Oryginały są droższe od 5-100zł (zależy jaki model, ale średnio 30zł więcej), ale  wytrzymują wszystko, nie tylko chodzenie.

6 komentarzy:

  1. glany są ciężkie, be i brzydkie. krzak sobie teraz kupił nowe (pewnie ci się nimi chwalił, bo jest z nich obrzydliwie dumny) i są OKROPNE: wielkie, czarne grube i brzydkie. nie podobają mi się :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie widziałem, tylko nie sprawdzałem czy HD czy co to było. Bo Krzak lubi na grrrubo :)

    I tak zostaniesz przeciągnięta na naszą stronę.

    Albo... z glana w kolana.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj dobra, nie takie czarne jak je malują, te na zdjęciu przecież definitywnie czarno-pomarańczowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że FU mówiła o Krzakowych glanach. Wiadomo, że moje są piękne :P

    Dzięki za komenty!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja religia przewiduje tylko trampy, krokodyle, cadillac'ki i kowboje (-: Glany mam steela z futrem, trzymam je na ekstremalne mrozy ale i tak w zeszłym roku okazało się, że jak temperatura oscyluje w okolicy zera absolutnego to sobie odmrażam paluchy od blachy na czubach. Więc zgadzam się z Fu: glany to zło :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no błagam. Paluchy czasem odmarzną aleeee...ale... i tak glany są super you bastards!

    Glany to ZUO i niech tak ostanie.

    OdpowiedzUsuń